Stanowisko EJA – European Jewish Association,  7 października – 3 lata później
09 października, 2026

Zachęcamy do zapoznania się ze stanowiskiem EJA – European Jewish Association,  7 października – 3 lata później.

Minęły trzy lata. Ból, jak po bardzo poważnym urazie, nie jest już tak ostry, lecz blizny w naszych sercach i umysłach pozostają niezagojone i pulsujące. Nosimy je w sobie każdego dnia. Ten ciężar staje się jeszcze większy wobec sytuacji w Europie, gdzie o pogromie i jego ofiarach niemal zapomniano, a poparcie dla barbarzyńskiej ideologii, która tego dnia osiągnęła szczyt brutalności, nadal się szerzy i rośnie.

Przede wszystkim jednak 7 października, z perspektywy trzech lat, to opowieść o niezłomności, przykład siły, determinacji i ducha narodu żydowskiego. Dziś podzielimy się z Wami kilkoma takimi historiami odwagi i nadziei. A także słowami Marka Twaina, które mogą Was zainspirować.

Tak naprawdę mieliśmy niewiele czasu na żałobę. Był to najgorszy pogrom, jakiego doświadczyli Żydzi od II wojny światowej. Najmłodsza ofiara miała zaledwie 14 godzin, najstarszy zakładnik, zamordowany w niewoli, 86 lat. Między tymi dwiema granicami wieku mieściło się ponad 1200 różnych istnień: mężczyzn, kobiet i dzieci, wszystkich niewinnych. Ich historie zgasły, ich życie zostało przerwane, a ich rodziny zmieniły się bezpowrotnie.

Mieliśmy niewiele czasu na żałobę, ponieważ, choć trudno w to uwierzyć, od tamtej pory Żydzi na całym świecie znajdują się w stanie oblężenia. Po 7 października antysemityzm osiągnął poziom niespotykany od początku nocy kryształowej. Hamas, Hezbollah i ich główny patron, Iran, przekonali się, że naród żydowski jest silniejszy, niż sądzili. Wobec zdziesiątkowania ich przywództwa to, co ogłosili „zwycięstwem” 7 października, okazało się pyrrusową katastrofą.

Dlatego to ich zwolennicy na ulicach Europy próbują zastraszać, podsycać nienawiść, zwracać opinię publiczną przeciwko nam i przedstawiać Żydów, ofiary najstraszliwszego ludobójstwa, jako tych, którzy je umożliwiają. Przedstawiać cud powrotu do ojczyzny naszych przodków jako rasistowskie przedsięwzięcie. Rzucili przeciwko nam wszystko, co mieli.

A my nadal stoimy z dumą. Zjednoczeni. Tego oczekują od nas ci, którzy zginęli trzy lata temu.

Naród Izraela żyje

Pamiętać o 7 października to chronić Żydów także 8 października

Autor: rabin Menachem Margolin, przewodniczący Europejskiego Stowarzyszenia Żydowskiego

Trzy lata po 7 października Europa staje przed pytaniem nie tylko o to, jak pamiętać o zamordowanych. Musi też odpowiedzieć, do jakich działań na rzecz żyjących zobowiązuje nas ta pamięć.

Najpierw musimy jasno przyznać, co się wydarzyło. Rodziny atakowano i okaleczano w ich domach. Młodych ludzi mordowano na festiwalu muzycznym. Porywano dzieci, kobiety i mężczyzn. Żadna ideologia polityczna, niezależnie od doznanych krzywd, nie usprawiedliwia takiego barbarzyństwa. Żaden „kontekst” nie zwalnia sprawców z odpowiedzialności.

Dzień pamięci nie może jednak kończyć się na uroczystości. Gdy europejscy przywódcy potępiają masakrę, muszą też zapytać, jaką rzeczywistość zapewniają Żydom we własnych krajach nazajutrz, gdy milkną przemówienia i znika mównica.

Jako rabin społeczności izraelskiej w Brukseli i przewodniczący Europejskiego Stowarzyszenia Żydowskiego proszę, aby ta dyskusja dotyczyła konkretów. Czy Żyd może otwarcie żyć jako Żyd? Czy uczeń może chodzić do szkoły bez konieczności wyjaśniania lub obrony polityki rządu innego państwa? Czy społeczność może żyć bez lęku, który wyznacza granice jej życia? Czy może modlić się bez uzbrojonej ochrony?

To nie są żądania szczególnego traktowania. To prawa, które każdy obywatel powinien móc uznawać za oczywiste.

Po ataku społeczności musiały wzmocnić ochronę. Środki przeznaczone na edukację, kulturę i życie wspólnotowe trafiają na inne cele. Życie żydowskie stało się przede wszystkim kwestią bezpieczeństwa.

Trzeba też znacznie wyraźniej wyznaczyć granicę między uprawnioną debatą polityczną a jawną nienawiścią. Krytyka izraelskiego rządu mieści się w ramach wolności słowa. Jednak Żyd w Brukseli, Madrycie czy Paryżu nie jest przedstawicielem izraelskiego rządu tylko dlatego, że jest Żydem. Grożenie Żydom, wykluczanie ich lub usprawiedliwianie mordowania cywilów nie jest krytyką polityczną. To antysemityzm.

Europejskie rządy mają jasno określoną odpowiedzialność: chronić instytucje żydowskie, zamiast pozostawiać społeczności samym sobie z kosztami zagrożeń, które przeciwko nim skierowano. Muszą badać groźby i ataki oraz stawiać sprawców przed wymiarem sprawiedliwości. Muszą zadbać, by w szkołach i na uczelniach wolność słowa nie służyła za pretekst do nienawiści. Muszą też uczyć o życiu Żydów, a nie tylko o ich śmierci w przeszłości.

Pamięć jest konieczna, lecz nie zastąpi polityki. Łatwiej złożyć wieniec podczas uroczystości niż stanąć u boku społeczności, gdy jej obrona jest niepopularna.

My, Żydzi, także musimy powiedzieć, co chcemy zachować. Życia żydowskiego w Europie nie definiują wymierzone w nie zagrożenia. Tworzą je rodziny, nauka, modlitwa, kultura i wspólnota. Celem jest to, aby żydowskie dziecko dorastało tutaj ze świadomością, że ma przed sobą przyszłość, a nie tylko że ktoś pilnuje drzwi.

Europa nie musi wybierać między współczuciem dla Izraelczyków a współczuciem dla Palestyńczyków. Musi odmówić przyzwolenia na nienawiść w imię jednych lub drugich.

Sprawdzianem jest to, co wydarzy się 8 października: czy Żydzi mogą żyć tutaj swobodnie, bezpiecznie i otwarcie. To zobowiązanie musi pozostać w mocy po zakończeniu uroczystości.